REFLEKSJE NAD…

Paul Dulski
19/02/21 18:48:52

PRZEMIJANIEM

Chyba się już z tym pogodziłem. Oczywiście nie było łatwo. Ciągle przychodzą do mojej głowy wspomnienia. Niektóre wywołują łzy, a do tych drugich się uśmiecham. Odejść nie będzie trudno. Myśl o śmierci nie jest najgorsza, ale pozostawienie tego wszystkiego… to już inny temat.

Na początku było ciężko. Moja głowa była bombardowana nieustającą serią pytań: Dlaczego teraz, kiedy wszystko nareszcie zaczęło się układać; kiedy zacząłem rozumieć i akceptować siebie; kiedy zacząłem podziwiać świat? Byłem głodny świata, miejsc, zdarzeń, nowych ludzi.
Dziwne te moje oczy. Takie matowe, pozbawione blasku. Skóra też jakaś inna: opuchnięta i blada. Z włosami było mi bardziej do twarzy i te usta: sine, spieczone, popękane. Nic… znowu uczę się akceptować siebie takim jakim jestem. Najgorsze jest to, że jestem taki słaby. Ach, tyle bym jeszcze zrobił, gdybym miał tylko siły!
Najpierw była rozpacz. Stan apatii, patrzenia w sufit, płynących łez po policzkach. Później złość. Zdecydowanie na samego siebie. Na to, że byłem tchórzem, bałem się marzyć, a w szczególności spełniać marzenia. Na to, że narzekałem, zbyt dużo narzekałem na moje życie, na ten świat, na to, że chciałem umrzeć, bo wydawało mi się, że jest tak źle. I paradoks tego wszystkiego. Umieram, a jednak chcę żyć. Nie wiedziałem, to ciekawe… ale w bólu rodzi się chęć do życia.
W końcu się z nią oswoiłem. Ze śmiercią. Z myślą o tym, że trzeba odejść. To będzie chwila. Później już tylko nicość. Nicość nie boli. Nie ma świadomości.

Boimy się śmierci, bo żyjemy w micie. Tak, kazano nam uwierzyć w mit nieśmiertelności. To kolejna rzecz, która rozpoczęła się tysiące lat temu w Edenie. Bóg wszczepił człowiekowi pragnienie życia wiecznego. I tak człowiek mógł i miał żyć. Ale Bóg nigdy nie obiecywał nam, ludziom, nieśmiertelności. Zapowiedział, że karą za nieposłuszeństwo będzie śmierć. Człowiek rozumiał czym jest śmierć. Obserwował umierające zwierzęta, wiedział, co znaczy przemijanie, rozkład i w końcu zniknięcie. Jednak śmierć nie była mu groźna. Przynajmniej do czasu… do czasu, kiedy był posłuszny Stwórcy. Ale wąż był przebiegły, wykorzystał ludzką chęć posiadania. Zaoferował nieśmiertelność. Oczywiście to był blef. Nie mógł dać tego, czego sam nie miał, ale zadziałało. Odtąd człowiek ściga się z upływającym czasem i przemijaniem, spowity lękiem przed nieuchronnym — śmiercią.
W nas, Europejczykach, mit nieśmiertelności został bardzo mocno zakorzeniony. Wydaje nam się, że już dzisiaj uciekniemy z jej szponów. Ludzie promują diety, styl życia, który rzekomo ma prowadzić do długowieczności. Zadziwiamy się, gdy ktoś po siedemdziesiątce czy osiemdziesiątce umiera. Mówimy: „Jak to możliwe? To jeszcze młody chłop”. Śmierć jest tragedią, powodem do rozpaczy i załamania. Powoduje też stres i strach, brak akceptowania stanu, w którym się znajdujemy. Przyjmujemy więc te wszystkie eliksiry młodości, cudowne kremy, płyny, tabletki,  operacje plastyczne, wszystko ma być BIO. Jak gdybyśmy chcieli oszukać przeznaczenie. A prawda jest taka, że i tak z każdym dniem jesteśmy starsi. A przecież starość może być piękna, pełna doświadczenia, mądrości. Sztuką jest umieć się starzeć z gracją, z podniesioną głową.

Zaakceptowanie faktu, że możemy umrzeć, skłania do życia w najlepszy możliwy sposób z uśmiechem na twarzy.

W rzeczy samej śmierć jest przeciwieństwem życia. Jest wrogiem człowieka. Ale jest też nieuchronną częścią naszego istnienia. Towarzyszy ludzkości od tysięcy lat. Jeśli wmawiamy sobie, że nas nie dosięgnie, jesteśmy w błędzie. Rozsądnie jest zaakceptować fakt, że może nas złapać i to w każdym momencie naszego życia. Kiedy to zrobimy, uwolnimy się od strachu. To właśnie mi pomogło. Kiedy jesteś oswojony ze śmiercią, cenisz każdą, nawet najdrobniejszą chwilę życia. Sprawiasz, że zapisuje się w twoim umyśle jako piękne i niezwykłe wspomnienie. Żyjesz z ludźmi w zgodzie i unikasz konfliktów, bo szkoda czasu na niesnaski. To daje ci spokój sumienia, zasypiasz z uśmiechem na twarzy. Ludzie, którzy zaakceptowali to, że umrą, potrafią cieszyć się życiem. Wykorzystują je do robienia pięknych rzeczy. Akceptacja tego, że można przejść w stan niebytu jest też mądra, kiedy bierzemy pod uwagę naszych bliskich i odpowiednio ich zabezpieczamy. Nie tylko psychicznie, ale również fizycznie.
A gdy to już się stanie, nie płaczcie. Starajcie się dobrze przeżyć życie, by niczego nie żałować. Cieszcie się pięknymi chwilami, które przeżyliście, wspominajcie to, co piękne: krajobrazy, ciepło słońca, uśmiech, szum oceanu, wspólne zabawy. Zapamiętajcie moją najlepszą wersję, którą macie w umyśle. Kiedy miałem włosy, jędrną i opaloną skórę, czerwone usta, błysk w oku, promienną twarz. Siedzieliśmy tam wysoko na fiordzie i obserwowaliśmy bajeczny zachód słońca, byliśmy spokojni i szczęśliwi i… znowu będziemy…

PS Do wszystkich zmagających się z nowotworami: Jesteście dzielni!

Komentarze

  • Monia

    Skąd taki temat ?

  • Paul Dulski

    Śmierć jest dzisiaj wszechobecna. Szczególnie w okresie pandemii. Wiele osób straciło swoich ukochanych bliskich. Nie powinno to być tematem tabu. Potrzeba rozsądnie do tego podejść. I myśleć o najbliższych, odpowiednio ich zabezpieczając, bo życie jest kruche.

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowany